WYZNANIE

 

 

Gdy cię pytają — przeczysz, współczesny człowieku. Chyba, że jesteś twardzielem. Wtedy bezwstydnie stwierdzasz, że tego potrzebujesz. I udowadniasz to na każdym kroku. Kiedy uprawiasz sport, oglądasz telewizję, rozpychasz się łokciami w zatłoczonym autobusie. Nawet wtedy, gdy wychodzisz z rodziną na spacer. Nie potrafisz tego pojąć, a pragniesz przejąć nad tym kontrolę. I to jest kolejny dowód...

Krew... A dokładniej — cudza krew... Łakniesz jej. Nie chcesz zrozumieć, że ta płynąca w twoich żyłach wcale nie jest wyjątkowa. Ale doskonale zdajesz sobie sprawę z tego, że inni łakną twojej krwi. To cię wyprowadza z równowagi. To cię irytuje. Albo jak zwykłeś to nazywać, po prostu wkurwia. Nie pójdzie im łatwo. Marszczysz brwi, unosisz wargę, pokazujesz kły. Budzisz w sobie agresję.

Zaśnij z powrotem, żałosna bestio. Wygładź zjeżoną sierść, połóż uszy, podwiń ogon, a wszystko jakoś się ułoży. Zostaw to mnie.

Niech od tej chwili będzie ci wiadomo, iż istnieje ktoś, komu przeznaczone jest upuszczać krew. Ktoś potężniejszy od ciebie, ale nie nastawiony wrogo. Ktoś, komu możesz zaufać, bowiem nigdy jeszcze nie nadużył swojej władzy. Ktoś, kogo ludzka nienawiść budzi raz na jakiś czas z wiecznego snu. Ktoś, kto jest potępiony za twoje łaknienie, dziecię Boże.

Nie boję się czosnku. Nie boję się osikowego kołka. Nie boję się srebra. Nie boję się krzyża. Nie boję się Boga. Jedyne czego nie znoszę, to słoneczne światło.

Nigdy mnie nie widziałeś. I nie zobaczysz. Nie masz możliwości.

Jednak instynktownie wyczuwasz moje istnienie. Moją siłę. Straszysz swych braci wyobrażeniem moich wizerunków: wampir, Nosferatu, Drakula... Słudzy ciemności. Czarny płaszcz, blada twarz, krwiste wargi, długie kły. Drwisz ze mnie. Ale wyłącznie, kiedy masz towarzystwo, kiedy w swym śmiechu nie jesteś sam.

Gdy gaśnie światło, ogarnia cię niepokój. Doprowadzony na skraj szaleństwa, jesteś przekonany, że do ciebie przyjdę. Masz rację.

Ale to nie mnie powinieneś się lękać. Ani mojego gniewu, ani zemsty. Ja tego nie czuję, człowieku. Krew, którą ci odbiorę — symbol twego iluzyjnego życia — także ma niewielkie znaczenie. Obawa o nią w niczym ci nie pomoże.

Obawiaj się nienawiści, która mnie budzi.

 


Góra strony